Fundacja Domy Wspólnoty Chleb Życia

Wspólnota w Polsce

 

W Polsce Wspólnota powstała w 1990 roku. Z maleńkiego domu w Bulowicach koło Kęt rozrosła się do 7 domów. Jesteśmy wzywani do niesienia nadziei ubogim. Nasze domy otwarte są dla każdego, kto znalazł się w trudnej sytuacji. Centrum naszego życia stanowi Eucharystia. Zbieramy się wokół Chrystusa razem z ubogimi i dziećmi. Niesiemy konkretną pomoc – dach nad głową, pomoc socjalną, medyczną, pomagamy w uzupełnieniu wykształcenia, zdobyciu zawodu. Dzielimy ubóstwo i   niepewność jutra z najsłabszymi.

s.Małgorzata Chmielewska

 Jak żyjemy

W naszych domach dla ludzi bezdomnych zawsze pełno. Coraz więcej jest osób starszych, chorych i niepełnosprawnych. Dla wielu jesteśmy domem, niestety  często ostatnim. Pragniemy, poprzez życie razem z ludźmi słabymi i odrzuconymi wskazywać na Tego, który daje nadzieję. A tą nadzieją jest bezpieczny dach nad głową, szansa na edukację, praca, odzyskanie poczucia własnej wartości, mimo zawirowań życiowych i niepowodzeń,możliwość leczenia. Wreszcie zwykłe ludzkie kontakty i więzi to lek na samotność- największy ból w odrzuceniu. W każdym prawie  domu jest kaplica, nasza kaplica, do której można wejść o każdej porze bez lęku o strój niezbyt wyszukany i fryzurę nie zawsze zgodną z kanonem przyjętym w parafii. Bez wstydu przed dobrymi, bo tutaj wszyscyśmy tacy sami.

Dlatego nasze domy są otwarte dla wszystkich, nie wymagamy skierowań ani dokumentów, nie patrzymy, czy ktoś ma pieniądze. Nie pytamy o przeszłość. Dopiero kiedy człowiek odetchnie, razem myślimy, jak wyjść na prostą, a przynajmniej półprostą, jeśli się nie da inaczej. Korzystamy oczywiście z pomocy specjalistów- lekarzy, pielęgniarek, pracowników socjalnych, prawników…Doradzają nam fachowcy, dzieląc się bezinteresownie wiedzą. Wspierają wolontariusze.

Niestety, miejsca dla słabych coraz mniej. Urzędnicze wyobrażenie o szczęściu człowieka ma się nijak do naszej pani Bronki, która całe dnie spędza wyciągając skarby ze śmietników, a wieczorem przychodzi do naszej noclegowni. Do życia wychowanka domu dziecka, który w wieku 18 lat dostaje parę tysięcy zł. na usamodzielnienie i z takim biletem ląduje samotnie w świecie, a w rzeczywistości na ulicy. Służby społeczne go przecież usamodzielniły. Iluż to lat trzeba, żeby taki dzieciak dojrzał do samodzielności. Opiekuńcze państwo ma poczucie, że wykonało swój obowiązek i z satysfakcją skreśla delikwenta z listy. A delikwent bierze kredyt bo nie wie, że pieniądze się zarabia ciężką pracą, a kredyt trzeba spłacać, kupuje komórkę i po jakimś czasie ląduje w schronisku dla bezdomnych. Tutaj zaczyna uczyć się dorosłości, ale po pewnym czasie przychodzi pan policjant /wyrabiamy dokumenty i meldujemy/ i zamyka w więzieniu za długi. Na wiele miesięcy. Więc czasami płacimy te długi, żeby nie zniszczyć tego, co udało się już osiągnąć. De facto opłacamy głupotę i pazerność banków, firm telefonicznych i wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście od młodego człowieka wymagamy, aby odpracował dane za wolność pieniądze i dopiero wtedy przychodzi zrozumienie, że pieniądze się zarabia. Tylko, żeby je zarobić trzeba umieć pracować i żyć.
O naszych mieszkańcach żargon urzędniczy mówi „wypadł z systemu”. System jest coraz bardziej szczelny, wymagający coraz większych zdolności i umiejętności. Dokąd zatem  wypadają tysiące słabszych? System przelicza pieniądze i nie ma sentymentów.
Zapraszamy
  • młodzież do spędzenia z nami czasu, przeżycia przygody służby i modlitwy
  • osoby spragnione ciszy i modlitwy- na indywidualne rekolekcje

kontakt

z s. Małgorzatą Chmielewską tel. (15) 869-23-16,

e-mail: wchz(at)op.pl lub przez bloga: http://siostramalgorzata.blogspot.com/